
Wyszukując informacji w Internecie, codziennie spotykamy się z dziesiątkami, a nawet setkami autorów. W zależności od naszych preferencji mamy styczność z autorami wpisów w mediach społecznościowych, twórcami materiałów wideo, czy też artykułów w serwisach informacyjnych. Coraz rzadziej zdarza się, że trafiamy na anonimowe treści, nawet w sytuacji gdy wyszukujemy informacji z kompletnie nieznanej sobie dziedziny. Jak to się dzieje, że Google podaje nam w pierwszej kolejności teksty, posiadające zweryfikowanych autorów? Sprawdźmy.
Autor Authority to pojęcie, które ma na celu określenie wiarygodności i autorytetu określonego autora w danej dziedzinie wiedzy. Istnieją przesłanki, które wskazują, że wspomniana wiarygodność może być czynnikiem rankingowym i wpływać na pozycję stron w wynikach wyszukiwania. W branży często można spotkać się z pytaniem „Jak zwiększyć autorytet domeny?”, albo „Jak sprawić, że Google uzna moją stronę za godną zaufania?”. Odpowiedź na to pytanie jest dość złożona. Wśród czynników wpływających na autorytet domeny, najczęściej wymienia się takie wskaźniki, jak liczba linków wychodzących, liczba wyświetleń strony, liczba akcji podejmowanych przez użytkowników na stronie, liczba wyświetleń w serwisach społecznościowych i wiele innych, jednak nie na nich chcemy się skupić w tym tekście. Do listy czynników wiele osób dopisuje „author authority” - czy słusznie?
Szybki i prosty dostęp do informacji sprawił, że staliśmy się fachowcami w wielu dziedzinach, bazując na artykułach z Internetu. Można stwierdzić, że dzięki Google menu niektórych osób przestało ograniczać się do jajecznicy, a części pozwoliło nawet zaoszczędzić (np. poprzez znalezienie informacji o tym, jak samodzielnie wymienić część samochodową, czy naprawić laptopa).
Problem z wiedzą ogólnodostępną w Internecie pojawia się w chwili, gdy poprzez jej niewłaściwe wykorzystywanie, narażamy siebie lub innych na poważne konsekwencje. Szczególną ostrożność należy zachować przy wyszukiwaniu treści o tematyce medycznej, prawnej, czy też tej, dotyczącej inwestycji. Nikt nie chciałby się przecież narażać na utratę zdrowia, poniesienie konsekwencji prawnych, czy straty finansowe z powodu kierowania się wiedzą z przeczytanego w Internecie artykułu.
Choć większość autorów stara się być naprawdę pomocna, czasem przez brak wiedzy wprowadza użytkowników w błąd, co, zamiast pomóc, w ostatecznym rachunku może znacząco szkodzić. Google chroni swoich użytkowników przed wystąpieniem tego typu sytuacji na różne sposoby. Warto wspomnieć tutaj szczególnie dwa skróty: EAT oraz YMYL.
Strony, na których często można spotkać treści medyczne, to m.in. witryny aptek internetowych. Bardzo często w znajdujących się w tym typie witryn tekstach, można znaleźć informacje o autorze tak, jak obrazuje to poniższy przykład.

Źródło: Wapteka
Można znaleźć również linki prowadzące do strony autora, na której zazwyczaj oprócz krótkiego BIO znajdują się wszystkie jego publikacje oraz informacje kontaktowe:

Źródło: DrMax
Istnieje jednak wiele tematów, które nie wymagają kierunkowego wykształcenia, lecz wiedzy zdobytej na bazie doświadczeń. Przykładów może być mnóstwo: poradniki do gier komputerowych, recenzje (m.in. filmowe, produktowe, czy też przewodniki lokalne). Popularne stają się poradniki tworzone przez osoby starsze dla swoich rówieśników. Przykładem mogą być filmy instruktażowe do kas samoobsługowych, czy automatów biletowych. Dzięki nim seniorom łatwiej odnaleźć się w napędzanym przez technologię świecie.
Wracając do reputacji autora, wpływ na nią mogą mieć wszelkie referencje i niezależne opinie zamieszczone w Internecie, szczególnie te wystawione przez osoby znane w konkretnej branży. Wiarygodność twórcy wzmocnią linki do profili w mediach społecznościowych oraz możliwość bezpośredniego kontaktu (np. poprzez e-mail).

Źródło: Ahrefs
Zacznijmy od tego, że zarówno w Google, w Yandexie, jak i pozostałych wyszukiwarkach czynniki rankingowe są weryfikowane przez komputer, a dokładniej roboty indeksujące. Inżynierowie odpowiedzialni za tworzenie algorytmu stają przed niezwykle trudnym zadaniem nauczenia maszyny oceniania jakości treści, a następnie odpowiedniego jej klasyfikowania. Danny Sullivan z Google poinformował w swoim tweecie, że wyszukiwarka sprawdza jakość tekstu na wielu płaszczyznach, tak aby ocena była jak najbardziej zbliżona do oceny zwykłego użytkownika. To całościowe podejście jest uznawane za czynnik rankingowy (Więcej: https://twitter.com/dannysullivan/status/1182674027166326785).
Liczba linków, czy opinii o autorze to elementy, które robot może dość łatwo sprawdzić, co pomoże mu w dokonaniu oceny poziomu wiedzy autora. Google całkiem nieźle radzi sobie również z odsiewaniem wzmianek bądź linków pochodzących z niskiej jakości źródeł. Jeśli wspomina o nas Onet lub mamy swoją stronę na Wikipedii, z pewnością Google weźmie to pod uwagę. Pojawianie się nazwiska autora na innych portalach branżowych, będzie kolejnym mocnym sygnałem rankingowym. Kolejnym elementem, na który roboty zwracają uwagę, jest biografia autora. Choć nie każdy lubi publicznie chwalić się swoimi osiągnięciami, to jednak roboty doceniają to nawet bardziej, niż ludzie.
Na stronie autora warto zamieścić odpowiedni fragment schema, w którym znajdzie się jak najwięcej informacji (np. zdjęcie, data urodzenia, zajmowane stanowisko, adres e-mail, czy linki do profili w mediach społecznościowych).

Wskazówka: Możesz dodać fragment, w którym zamieścisz informacje o uczelni na której studiowałeś:

Warto pamiętać o dwóch kwestiach. Po pierwsze Google cały czas usprawnia algorytm wyszukiwarki, tak więc w zależności od tego, kiedy czytasz ten artykuł, czynniki decydujące o wiarygodności autora mogły się zdezaktualizować. Po drugie oprócz sprawdzenia treści przez algorytm, wyniki wyszukiwania poddawane są również ludzkiej ocenie. Google angażuje w proces usprawniania algorytmu osoby testujące i oceniające jakość tego, co wyświetla się w wyszukiwarce. Osoby te dokonują subiektywnej oceny, a następnie proponują kolejne usprawnienia w algorytmach wyszukiwarki.
Administratorem udostępnionych przez Ciebie danych osobowych jest Ideo Force Sp. z o.o. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednak ich niepodanie uniemożliwi świadczenie usług na Twoją rzecz. Dowiedz się więcej o zasadach przetwarzania Twoich danych osobowych oraz przysługujących Ci uprawnieniach w Polityce prywatności.
Google jest w stanie rozpoznać, że autorem treści jest AI. Współczesne systemy generujące treści są coraz bardziej zaawansowane, ale nadal istnieją pewne cechy, które pozwalają na ich odróżnienie od ludzkich autorów. Na przykład, treści wygenerowane przez AI często zawierają błędy lub niestandardowe konstrukcje językowe, które nie występują w treściach pisanych przez człowieka. Ponadto, treści wygenerowane przez AI mogą mieć tendencję do powtarzania tych samych lub podobnych fraz, co może wpłynąć negatywnie na ich czytelność i wartość dla użytkownika.
Google używa szeregu algorytmów i narzędzi, aby identyfikować treści wygenerowane przez AI i odróżnić je od treści napisanych przez ludzi. Na przykład, Google może analizować strukturę tekstu i składnię, a także stosować algorytmy uczenia maszynowego, aby wykryć cechy charakterystyczne dla treści wygenerowanych przez AI. W ten sposób Google stara się zapewnić, że wyniki wyszukiwania prezentują wartościowe i oryginalne treści, napisane przez ludzi, które są bardziej wartościowe dla użytkowników. Czy zorientowałeś się, że ten fragment tekstu został stworzony przez AI? Zakładając, że AI ma rację, możemy uznać, że rola autora treści w najbliższym czasie jeszcze bardziej zyska na znaczeniu.
Na koniec chcę zaznaczyć, że w dobie AI oraz napływających zewsząd informacji nadal należy korzystać z usług wykwalifikowanych specjalistów, którzy dzięki swojej wiedzy, czy doświadczeniu, będą w stanie spojrzeć na nasz problem z innego punktu widzenia i udzielić możliwie najlepszej rady. Pamiętajmy, że przeczytanie jednego, czy dwóch artykułów w Google nie zastąpi studiów i lat pracy w zawodzie.
Autorytet to pojęcie znane od lat. A rola, jaką odgrywa w rankingach witryn, od dawna jest przedmiotem debaty między ekspertami SEO a specjalistami z innych obszarów digital marketingu. Google nigdy nie wskazało, że autor artykułu ma bezpośredni wpływ na rankingi. Ale to nie znaczy, że możesz to zignorować.